czwartek, 26 lipca 2012
poniedziałek, 23 lipca 2012
Może teraz troszkę o moich włosach ;) Mój naturalny kolor przypomina ten na zdjęciu
W wieku 15lat zapragnęłam mieć blond włosy (tlenić jak każda kobieta w mojej rodzinie ;D ) kupiłam rozjaśniacz i (o ja głupia) samodzielnie zrobiłam sobie 'pasemka'. Czyli grube nierówne krechy na włosach wyglądające jakby ktoś oblał mnie wybielaczem. Najlepsze jest to, że minęło tyle czasu, że przypomniałam sobie o tym dopiero pisząc ten post.
Minęło kilka tygodni zanim przejrzałam na oczy i zdecydowałam się iść do fryzjera..który zrobił mi żółtko na głowie. Nie przeszkadzało mi to zbytnio, w końcu byłam dumną posiadaczką 'blond' włosów.
Kupiłam fioletowy szampon do włosów. Najpierw jeden z tańszych ---> ten

oczywiście nie poradził sobie z żółtkiem na mojej głowie, później ten Matrix, sprawdził się trochę lepiej, ale nadal blisko mi było do kurczaka

Z czasem było oczywiście coraz lepiej.
(teraz tak sobie myślę, że szkoda, że nie mam na komputerze zdjęć, poszukam ich kiedyś na aparacie i płytach i na pewno pokażę, choć chwalić się nie ma czym)..ale mam jedno zdjęcie. Wybaczcie 'pozę' itp
Po ok 2 latach naszła mnie ochota na zmianę. Ot taki spontan, zresztą podobno gdy kobieta chce zmienić swoje życie zaczyna od włosów.. Pojechałam do mojej ulubionej, zaufanej i jedynej na prawdę cudownej fryzjerki, która zrobiła mi dekoloryzację. Włosy wyglądały pięknie, nie wierzyłam, że z takiego blond siana i wręcz piór z jakimi przyjechałam ta kobieta w jakieś 5godzin zrobiła cudowne, błyszczące włosy przypominające te -->
jako, że to mój naturalny kolor, wyglądałam w nich najładniej i nawet od kogoś usłyszałam przemiły komplement, że 'wyglądam jak brazylijska modelka'. Pochodziłam w nich pół roku, ostatnie tygodnie dosłownie płakałam, przyzwyczajona do tak jasnego blondu (wellaton 12/1) czułam się szaro i nijako. Pojechałam do tamtej fryzjerki i poprosiłam o blond. Zapomniałam dodać, że po dekoloryzacji moje włosy były tak słabe i zniszczone, że gdy mój ex złapał mnie mocniej za włosy zostało mu pół garści..
Cd fryzjerki i powrotu do blondu..chciałam to zrobić w środku lata, na co ona na szczęście nie wyraziła zgody i powiedziała, że będzie to robić stopniowo zaczynając od pasemek + przycięcie włosów.
Pamiętam, że długo później płakałam patrząc w lusterko. W ciemnej czekoladzie było mi ładnie, a po (którejś z kolei) wizycie miałam na sobie jakieś żółtozłotocoś co blondu nie przypominało miejscami brązowe, jakby ubrudzone i oczywiście z moich długich fal zostały tylko jakieś wyścibione.. nawet brakuje mi słów żeby to opisać. W każdy bądź razie moich wymarzonych długich blond loków to nie przypominało nawet w 0.0000000001%
Po jakimś czasie zaczęły się ładnie układać, włosy rosną mi dosyć szybko ale jeśli chodzi o ich kolor to nie wytrzymałam i zaczęłam używać farb na własną rękę. Poprzez różne Loreal casting i preference, które sprawdzały się najlepiej (chociaż po jakimś czasie żółkły) i palette, która zżółkła już po tygodniu, otrzymałam mój 'niby upragniony' bo ciągle jakby żółty blond. Dodatkowo o ja (znowu) głupia, nakładałam te farby na całe włosy, więc efekt siana miałam gwarantowany.. Znowu odwiedziłam moją fryzjerkę, efekt widać na zdjęciach w pierwszej notce. Z tego co pamiętam farbowane były mieszanką 2 odcieni Goldwella, 'GOLDWELL COLORANCE 10G EKSTRA JASNY SZAMPAŃSKI BLOND' a drugiego niestety nie pamiętam. Włosy były lśniące i już -w końcu- nie żółte. Farbę mam na włoskach już ok pół roku, farbuję jedynie odrosty (Wellaton 12/1 i w końcu nie wychodzą rude tylko idealnie blond-nie widać różnicy na długości). I teraz po pół roku upragnionego blondu, *który w ogóle nie żółknie) o który staram się dbać jak tylko mogę (dużo wycierpiały przez moją ogromną głupotę) wpadłam na kolejny 'świetny' pomysł. Wymarzyły mi się kruczoczarne włosy. Boję się jak będę w nich wyglądać, tzn mam ciemną oprawę oczu, lepiej mi w brązie, ale mimo wszystko wydaję mi się, że będę wyglądała jak wiedźma. Jednak zakochałam się w takich ->
oszalałam na ich punkcie. Nie myślę o niczym innym tylko o tym jak uzyskać takie włosy, gdzie dorwać perukę i czy szamponetka się zmyje na 100% i czy nie pozostawi jakiegoś brudnego blondu.
Kobieta zmienną jest, a jej włosy mają przekićkane (przynajmniej moje).
W wieku 15lat zapragnęłam mieć blond włosy (tlenić jak każda kobieta w mojej rodzinie ;D ) kupiłam rozjaśniacz i (o ja głupia) samodzielnie zrobiłam sobie 'pasemka'. Czyli grube nierówne krechy na włosach wyglądające jakby ktoś oblał mnie wybielaczem. Najlepsze jest to, że minęło tyle czasu, że przypomniałam sobie o tym dopiero pisząc ten post.Minęło kilka tygodni zanim przejrzałam na oczy i zdecydowałam się iść do fryzjera..który zrobił mi żółtko na głowie. Nie przeszkadzało mi to zbytnio, w końcu byłam dumną posiadaczką 'blond' włosów.
Kupiłam fioletowy szampon do włosów. Najpierw jeden z tańszych ---> ten
oczywiście nie poradził sobie z żółtkiem na mojej głowie, później ten Matrix, sprawdził się trochę lepiej, ale nadal blisko mi było do kurczaka

Z czasem było oczywiście coraz lepiej.
(teraz tak sobie myślę, że szkoda, że nie mam na komputerze zdjęć, poszukam ich kiedyś na aparacie i płytach i na pewno pokażę, choć chwalić się nie ma czym)..ale mam jedno zdjęcie. Wybaczcie 'pozę' itp
Po ok 2 latach naszła mnie ochota na zmianę. Ot taki spontan, zresztą podobno gdy kobieta chce zmienić swoje życie zaczyna od włosów.. Pojechałam do mojej ulubionej, zaufanej i jedynej na prawdę cudownej fryzjerki, która zrobiła mi dekoloryzację. Włosy wyglądały pięknie, nie wierzyłam, że z takiego blond siana i wręcz piór z jakimi przyjechałam ta kobieta w jakieś 5godzin zrobiła cudowne, błyszczące włosy przypominające te -->
jako, że to mój naturalny kolor, wyglądałam w nich najładniej i nawet od kogoś usłyszałam przemiły komplement, że 'wyglądam jak brazylijska modelka'. Pochodziłam w nich pół roku, ostatnie tygodnie dosłownie płakałam, przyzwyczajona do tak jasnego blondu (wellaton 12/1) czułam się szaro i nijako. Pojechałam do tamtej fryzjerki i poprosiłam o blond. Zapomniałam dodać, że po dekoloryzacji moje włosy były tak słabe i zniszczone, że gdy mój ex złapał mnie mocniej za włosy zostało mu pół garści..Cd fryzjerki i powrotu do blondu..chciałam to zrobić w środku lata, na co ona na szczęście nie wyraziła zgody i powiedziała, że będzie to robić stopniowo zaczynając od pasemek + przycięcie włosów.
Pamiętam, że długo później płakałam patrząc w lusterko. W ciemnej czekoladzie było mi ładnie, a po (którejś z kolei) wizycie miałam na sobie jakieś żółtozłotocoś co blondu nie przypominało miejscami brązowe, jakby ubrudzone i oczywiście z moich długich fal zostały tylko jakieś wyścibione.. nawet brakuje mi słów żeby to opisać. W każdy bądź razie moich wymarzonych długich blond loków to nie przypominało nawet w 0.0000000001%
Po jakimś czasie zaczęły się ładnie układać, włosy rosną mi dosyć szybko ale jeśli chodzi o ich kolor to nie wytrzymałam i zaczęłam używać farb na własną rękę. Poprzez różne Loreal casting i preference, które sprawdzały się najlepiej (chociaż po jakimś czasie żółkły) i palette, która zżółkła już po tygodniu, otrzymałam mój 'niby upragniony' bo ciągle jakby żółty blond. Dodatkowo o ja (znowu) głupia, nakładałam te farby na całe włosy, więc efekt siana miałam gwarantowany.. Znowu odwiedziłam moją fryzjerkę, efekt widać na zdjęciach w pierwszej notce. Z tego co pamiętam farbowane były mieszanką 2 odcieni Goldwella, 'GOLDWELL COLORANCE 10G EKSTRA JASNY SZAMPAŃSKI BLOND' a drugiego niestety nie pamiętam. Włosy były lśniące i już -w końcu- nie żółte. Farbę mam na włoskach już ok pół roku, farbuję jedynie odrosty (Wellaton 12/1 i w końcu nie wychodzą rude tylko idealnie blond-nie widać różnicy na długości). I teraz po pół roku upragnionego blondu, *który w ogóle nie żółknie) o który staram się dbać jak tylko mogę (dużo wycierpiały przez moją ogromną głupotę) wpadłam na kolejny 'świetny' pomysł. Wymarzyły mi się kruczoczarne włosy. Boję się jak będę w nich wyglądać, tzn mam ciemną oprawę oczu, lepiej mi w brązie, ale mimo wszystko wydaję mi się, że będę wyglądała jak wiedźma. Jednak zakochałam się w takich ->
oszalałam na ich punkcie. Nie myślę o niczym innym tylko o tym jak uzyskać takie włosy, gdzie dorwać perukę i czy szamponetka się zmyje na 100% i czy nie pozostawi jakiegoś brudnego blondu.
Kobieta zmienną jest, a jej włosy mają przekićkane (przynajmniej moje).
niedziela, 22 lipca 2012
Pierwsza recenzja ;) Carter-Wallace, Pearl Drops Daily Shine Toothpolish
Bloga założyłam w lutym, mamy koniec lipca, a ja ciągle nie mogę się przekonać do pisania.. albo jestem zbyt leniwa. W takim wypadku postanowiłam to zrobić 'na siłę' może mnie to wciągnie ;)
I nadal nie wiem jak się do tego zabrać ;x
Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad recenzją...pasty do zębów :D
Ok 2tyg temu skończyła mi się pasta, a że pod ręką miałam akurat dawno zakupioną 'Pearl drops daily shine toothpolish' postanowiłam dać jej szansę. Nie liczyłam na żadne spektakularne efekty, wiadomo, że na pierwotną barwę mają duży wpływ czynniki genetyczne. Sam naturalny kolor wynika z takich czynników jak:
Teraz konkrety:
Plusy :
I nadal nie wiem jak się do tego zabrać ;x
Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad recenzją...pasty do zębów :D
Ok 2tyg temu skończyła mi się pasta, a że pod ręką miałam akurat dawno zakupioną 'Pearl drops daily shine toothpolish' postanowiłam dać jej szansę. Nie liczyłam na żadne spektakularne efekty, wiadomo, że na pierwotną barwę mają duży wpływ czynniki genetyczne. Sam naturalny kolor wynika z takich czynników jak:
- przejrzystość tkanek zęba (przezierność),
- skład chemiczny (głównie stosunek ilościowy wapnia i fosforu),
- mineralizacja tkanek,
- odcień szkliwa i jego grubość
- kolor zębiny
Teraz konkrety:
Plusy :
- Przede wszystkim oczywiście wybiela
- Minimalizuje powstawanie osadu
- Bardzo długie uczucie świeżości
- Dostępność
- Cena
- Opakowanie (nienawidzę tubek, zawsze mam problemy z wyciskaniem szczególnie jeśli chodzi o farby do włosów. Dodatkowo opakowanie stawia się 'do góry nogami' przez co łatwiej ją wycisnąć)
- Nie wiem jakim cudem, ale nie podrażniła zupełnie moich wiecznie nadwrażliwych zębów.
- Mało wydajna
- Nierównomiernie rozjaśnia
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







