wtorek, 21 sierpnia 2012

INCI

Czyli International Nomenclature of Cosmetic Ingredients- Międzynarodowe nazewnictwo składników kosmetyków. Obecnie według prawa Unii Europejskiej we wszystkich krajach członkowskich produkty kosmetyczne muszą mieć opis składników.
W systemie INCI stosuje się angielskie nazwy związków chemicznych oraz łacińskie nazwy roślin. Nazwy składników użytych w kosmetyku umieszcza się w kolejności aby na początku znajdowały się substancje użyte w największej ilości, a na końcu w najmniejszej. System ten został ustanowiony na początku lat 70-tych przez CTFA i obowiązuje w wielu krajach, nie tylko UE. Chroni to alergików przed kupnem produktu, którego skład zawiera alergeny, mówi wiele o substancjach aktywnych w produkcie, ilości konserwantów, a nawet zapachu.
Więcej na : http://wizazonline.pl/jak-czytac-sklad-kosmetykow-inci-bez-tajemnic/ i http://www.kosmopedia.org/encyklopedia/ 
;)


sobota, 18 sierpnia 2012

Wczoraj kupiłam naftę kosmetyczną firmy Anna z wit A + E
informacje ze str tanie-leczenie.pl :
Opis
NAFTA KOSMETYCZNA jest znana od wielu lat jako naturalny środek do pielęgnacji włosów oraz jako środek leczniczy zwalczający dolegliwości skóry głowy i włosów, posiada właściwości odżywcze. Nafta firmy Anna pochodzi z Karpat - terenów górskich, czystych ekologicznie. Po wydobyciu poddawana jet wielokrotnej destylacji.

Najczęstszą dolegliwością, która nas nęka jest łupież. W Polsce boryka się z nim ponad połowa mieszkańców. Dolegliwość ta polega na łuszczeniu się naskórka głowy. Zdrowa skóra odnawia się co 28 dni. Młode komórki powstają w głębszych warstwach skóry i przesuwają się ku górze. Skóra stara się zrobić miejsce młodym komórkom na powierzchni - wówczas widzimy białe spadające płaty. Mimo wszystko łupież można pokonać stosując systematycznie naftę kosmetyczną do włosów
  Działanie
Posiada naturalne właściwości odżywcze dla skóry głowy i włosów. Wzmacnia cebulki, zapobiega łupieżowi i wypadaniu włosów. Nadaje włosom lśniący połysk.
  Zastosowanie
Do pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów
  Sposób użycia
Natrzeć skórę głowy na 10 minut przed myciem

Teraz moja opinia ;)
Zanim ją w ogóle otworzyłam przeszperałam pare wątków na wizażu. Dowiedziałam się, że nafta okropnie śmierdzi, trudno się ją zmywa-niektóre dziewczyny muszą myć nawet 4x..
Trochę zniechęcona i muszę przyznać przestraszona otworzyłam swoją naftę-okazało się, że zapach nie jest intensywny, wręcz ledwo wyczuwalny, może dlatego, że uwielbiam 'zapach' benzyny, wszystkich tych smarów itp (wiem, to dziwne.. :D ) konsystencja w stylu olejku rycynowego. Ja swoją naftę zmieszałam z paroma innymi składnikami w ten sposób :
  1. kilka kropel rycyny (miało tak być, z buteleczki wylało mi się jej chyba troszkę więcej niż 'kilka kropel'
  2. łyżka olejku rycynowego
  3. 1/3 cytryny
  4. dwa żółtka
Miałam naftę dodawać do żółtek powoli i delikatnie, żeby się nie rozwarstwiły, jak zwykle zapomniałam o ostrożności i po prostu przechyliłam buteleczke ;x więc konsystencja tego co wyszło była bardzo dziwna. Nie spływała z włosów, raczej przylegała od razu w miejsce na które ją nałożyłam. Taką mieszankę można trzymać dłużej niż 10min, miałam zamiar trzymać ją na głowie pod foliowym czepkiem i ręcznikiem ok 30min. Wyszło jak zwykle. Tzn zagadałam się z moim TŻ i trzymałam ją na włosach 3h.
Zobaczyłam włosy sklejone jakby ktoś wylał mi na głowę litr kleju i przyklepał więc trochę się przeraziłam. Odnośnie zmywania. Szorowanie włosów 4x żeby je domyć byłoby bezsensowne, zabiłoby cały efekt, u Anwen wyczytałam, że można zastosować patent jak przy zmywaniu olei czyli na 'suche' włosy wetrzeć szampon i dopiero zmyć. Robiłam to o 4 w nocy, zmęczona, ledwo przytomna-pomyliłam odżywkę z szamponem.. Na szczęście bez najmniejszego problemu pozbyłam się nafty, myjąc głowę 2x dokładnie, żeby mieć pewność, że nie obudzę się rano z przykrą niespodzianką na głowie ;)
Efekt : włosy ładne, błyszczące no i tyle mogę napisać po pierwszym razie. Zamierzam ją stosować 2x w tygodniu na 30min właśnie w takiej mieszance, ew z aloesem i olejkiem rycynowym. Zobaczę, która bardziej służy moim włosom ;)
 Btw, przeglądając wątki na wizażu naczytałam się takich rzeczy, że musiałam zbierać szczękę z podłogi. Niektóre osoby polecają stosowanie nafty/oleju do lamp (!!!) bo efekty są szybsze i lepiej zauważalne. Jak można być takim bezmyślnym?! Oczywiście-dawno dawno temu nasze babcie stosowały taką naftę, ale musiały ją przefiltrować np przez chleb (nie wiem czy to cos daje ;O ), tym bardziej, że skoro na rynku jest dostępna nafta kosmetyczna do włosów, specjalna, w dodatku do wyboru do koloru :
- Nafta kosmetyczna z witaminą A+E,
- Nafta kosmetyczna z kompleksem witamin,
- Nafta kosmetyczna z mikroelementami,
- Nafta kosmetyczna z olejkiem rycynowym,
- Nafta kosmetyczna z biopierwiastkami,
- Nafta kosmetyczna z ekstraktem z rumianku,
- Nafta kosmetyczna drzewo herbaciane, aloes,
- Nafta kosmetyczna z pokrzywy.
a zwykła nafta do lamp..jestem w stanie uwierzyć, że początkowo efekt może być dobry, wlosy niby zdrowe, piękne, gładkie, ale na dłuzszą mete to musi cholernie niszczyc wlosy, nawet nie chcę sobie wyobrażac jak bardzo. 

piątek, 17 sierpnia 2012

Tak wyglądają moje włosy po wczorajszej wizycie u fryzjera :


podcięte ok 4cm, dla mnie to jakiś szok. Nie mogę się przyzwyczaić..sama chciałam jak najszybciej z długich zniszczonych blond włosów mieć zdrowe czarne. Zdawałam sobie spr z tego, że zniszczonych końcówek się nie sklei, że trzeba je obciąć, najlepiej pare cm nad zniszczonym. Teraz mogę zacząć od nowa, opracowuję właśnie plan pielęgnacji ;)

piątek, 10 sierpnia 2012

Schwarzkopf, Natural & Easy

Schwarzkopf, Natural & Easy

Ciężko jest mi ocenić tę farbę choćby ze względu na to, że jest to pierwsza i jedyna czarna farba jaką użyłam. Muszę ją porównać do Wellatonu 12/1                                                        Byłam mile zaskoczona jej zapachem. Nie drażnił, nie był 'sztuczny', nie piekły mnie oczy..totalne przeciwieństwo W. Obawiałam się swędzenia i pieczenia i tu również miłe zaskoczenie. Przy nakładaniu Wellatonu cała się drapałam, swędziało i piekło okropnie! W przypadku tej farby absolutnie zero jakiegokolwiek dyskomfortu. Mam wrażenie, że wypadło mi dużo mniej włosów niż po W. Są ładne, błyszczące wyglądają zdrowiej i -po odżywce- naprawdę przepięknie pachniały.  Cena to ok 20zł za opakowanie, na którym jest wyraźnie napisane, by w przypadku włosów do ramion lub dłuższych kupić 2, jak się okazało na moje włosy, sięgające za zapięcie stanika wystarczyło jedno, nawet trochę zostało, a i tak starałam się jak najwięcej 'wklepać'. Tu plusy się kończą. Tzn kolor wyszedł piękny, mocny, błyszczący. Szkoda, że strasznie się spłukuje, po każdym myciu (nawet po ok 2tyg) woda jest czerwona, a kolor wyraźnie schodzi, od spodu włosy są już niebieskie..Myślałam o farbowaniu włosów henną z indygo. Może wy mi coś polecicie? ;)

 

środa, 1 sierpnia 2012

Już jestem czarnulką, nie mam siły ani warunków do pisania posta, postaram się to zrobić później.
Nazwa Blond-wlosomaniaczka chyba musi zostać? ;D

poniedziałek, 23 lipca 2012

Może teraz troszkę o moich włosach ;) Mój naturalny kolor przypomina ten na zdjęciu


W wieku 15lat zapragnęłam mieć blond włosy (tlenić jak każda kobieta w mojej rodzinie ;D ) kupiłam rozjaśniacz i (o ja głupia) samodzielnie zrobiłam sobie 'pasemka'. Czyli grube nierówne krechy na włosach wyglądające jakby ktoś oblał mnie wybielaczem. Najlepsze jest to, że minęło tyle czasu, że przypomniałam sobie o tym dopiero pisząc ten post.
Minęło kilka tygodni zanim przejrzałam na oczy i zdecydowałam się iść do fryzjera..który zrobił mi żółtko na głowie. Nie przeszkadzało mi to zbytnio, w końcu byłam dumną posiadaczką 'blond' włosów.
Kupiłam fioletowy szampon do włosów. Najpierw jeden z tańszych  ---> ten
Ultra-Color-System-Szampon-platynowy-odcien-21217-big.png
oczywiście nie poradził sobie z żółtkiem na mojej głowie, później ten Matrix, sprawdził się trochę lepiej, ale nadal blisko mi było do kurczaka










Z czasem było oczywiście coraz lepiej.
 (teraz tak sobie myślę, że szkoda, że nie mam na komputerze zdjęć, poszukam ich kiedyś na aparacie i płytach i na pewno pokażę, choć chwalić się nie ma czym)..ale mam jedno zdjęcie. Wybaczcie 'pozę' itp



Po ok 2 latach naszła mnie ochota na zmianę. Ot taki spontan, zresztą podobno gdy kobieta chce zmienić swoje życie zaczyna od włosów.. Pojechałam do mojej ulubionej, zaufanej i jedynej na prawdę cudownej fryzjerki, która zrobiła mi dekoloryzację. Włosy wyglądały pięknie, nie wierzyłam, że z takiego blond siana i wręcz piór z jakimi przyjechałam ta kobieta w jakieś 5godzin zrobiła cudowne, błyszczące włosy przypominające te -->


jako, że to mój naturalny kolor, wyglądałam w nich najładniej i nawet od kogoś usłyszałam przemiły komplement, że 'wyglądam jak brazylijska modelka'. Pochodziłam w nich pół roku, ostatnie tygodnie dosłownie płakałam, przyzwyczajona do tak jasnego blondu (wellaton 12/1) czułam się szaro i nijako. Pojechałam do tamtej fryzjerki i poprosiłam o blond. Zapomniałam dodać, że po dekoloryzacji moje włosy były tak słabe i zniszczone, że gdy mój ex złapał mnie mocniej za włosy zostało mu pół garści..
Cd fryzjerki i powrotu do blondu..chciałam to zrobić w środku lata, na co ona na szczęście nie wyraziła zgody i powiedziała, że będzie to robić stopniowo zaczynając od pasemek + przycięcie włosów.
Pamiętam, że długo później płakałam patrząc w lusterko. W ciemnej czekoladzie było mi ładnie, a po (którejś z kolei) wizycie miałam na sobie jakieś żółtozłotocoś co blondu nie przypominało miejscami brązowe, jakby ubrudzone i oczywiście z moich długich fal zostały tylko jakieś wyścibione.. nawet brakuje mi słów żeby to opisać. W każdy bądź razie moich wymarzonych długich blond loków to nie przypominało nawet w 0.0000000001%
Po jakimś czasie zaczęły się ładnie układać, włosy rosną mi dosyć szybko ale jeśli chodzi o ich kolor to nie wytrzymałam i zaczęłam używać farb na własną rękę. Poprzez różne Loreal casting i preference, które sprawdzały się najlepiej (chociaż po jakimś czasie żółkły) i palette, która zżółkła już po tygodniu, otrzymałam mój 'niby upragniony' bo ciągle jakby żółty blond. Dodatkowo o ja (znowu) głupia, nakładałam te farby na całe włosy, więc efekt siana miałam gwarantowany.. Znowu odwiedziłam moją fryzjerkę, efekt widać na zdjęciach w pierwszej notce. Z tego co pamiętam farbowane były mieszanką 2 odcieni Goldwella, 'GOLDWELL COLORANCE 10G EKSTRA JASNY SZAMPAŃSKI BLOND' a drugiego niestety nie pamiętam. Włosy były lśniące i już -w końcu- nie żółte. Farbę mam na włoskach już ok pół roku, farbuję jedynie odrosty (Wellaton 12/1 i w końcu nie wychodzą rude tylko idealnie blond-nie widać różnicy na długości). I teraz po pół roku upragnionego blondu, *który w ogóle nie żółknie) o który staram się dbać jak tylko mogę (dużo wycierpiały przez moją ogromną głupotę) wpadłam na kolejny 'świetny' pomysł. Wymarzyły mi się kruczoczarne włosy. Boję się jak będę w nich wyglądać, tzn mam ciemną oprawę oczu, lepiej mi w brązie, ale mimo wszystko wydaję mi się, że będę wyglądała jak wiedźma. Jednak zakochałam się w takich ->









oszalałam na ich punkcie. Nie myślę o niczym innym tylko o tym jak uzyskać takie włosy, gdzie dorwać perukę i czy szamponetka się zmyje na 100% i czy nie pozostawi jakiegoś brudnego blondu.
Kobieta zmienną jest, a jej włosy mają przekićkane (przynajmniej moje).





niedziela, 22 lipca 2012

Pierwsza recenzja ;) Carter-Wallace, Pearl Drops Daily Shine Toothpolish

Bloga założyłam w lutym, mamy koniec lipca, a ja ciągle nie mogę się przekonać do pisania.. albo jestem zbyt leniwa. W takim wypadku postanowiłam to zrobić 'na siłę' może mnie to wciągnie ;)
I nadal nie wiem jak się do tego zabrać ;x
Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad recenzją...pasty do zębów :D
Ok 2tyg temu skończyła mi się pasta, a że pod ręką miałam akurat dawno zakupioną 'Pearl drops daily shine toothpolish' postanowiłam dać jej szansę. Nie liczyłam na żadne spektakularne efekty, wiadomo, że na pierwotną barwę mają duży wpływ czynniki genetyczne. Sam naturalny kolor wynika z takich czynników jak:
  • przejrzystość tkanek zęba (przezierność),
  • skład chemiczny (głównie stosunek ilościowy wapnia i fosforu),
  • mineralizacja tkanek,
  • odcień szkliwa i jego grubość
  • kolor zębiny
i co może zrobić pasta do zębów za 7zł? Myliłam się. Używałam jej regularnie przez 2tyg, nie sprawdzając codziennie koloru, nie licząc na nic, więc jakie było moje zdziwienie kiedy po tym czasie szczerząc się do lusterka zobaczyłam dużo bielsze zęby. Na efekty jak z opakowania nie ma co liczyć, wiadomo jest to zwykła pasta - dodatkowo jedna z tańszych, a nie zabieg w gabinecie za 800zł (na który prędzej czy później się skuszę).
Teraz konkrety:
Plusy :
  1. Przede wszystkim oczywiście wybiela
  2. Minimalizuje powstawanie osadu
  3. Bardzo długie uczucie świeżości
  4. Dostępność
  5. Cena
  6. Opakowanie (nienawidzę tubek, zawsze mam problemy z wyciskaniem szczególnie jeśli chodzi o farby do włosów. Dodatkowo opakowanie stawia się 'do góry nogami' przez co łatwiej ją wycisnąć)
  7. Nie wiem jakim cudem, ale nie podrażniła zupełnie moich wiecznie nadwrażliwych zębów. 
Minusy :
  1.  Mało wydajna
  2. Nierównomiernie rozjaśnia
 Za taką cenę mogę ją polecić z czystym sumieniem, tym bardziej, że efekty są zadowalające-jak na tak krótki okres stosowania. ;)





 

sobota, 18 lutego 2012

Witam was cieplutko ;)

To mój pierwszy blog tutaj, założony by gromadzić cenne informacje na temat pielęgnacji wlosów.
Będzie to blog o charakterze włosowo-kosmetycznym więc pojawią się tu również recenzje kosmetyków i różne inne pierdółki, czyli taki mój mały internetowy świat ;)
Na początek moje włosy :

wiem, że zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia i mało na nich widać, ale lepsze to niż nic. Niedługo dodam zdjecia lepszej jakosci.